Ta strona używa plików cookie. Dowiedz się więcej o celu ich używania w przeglądarce.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki

Konin Band Orchestra z Mecem

Najnowszy projekt Konin Band Orchestra nazywa się „Mec we wspomnieniach i piosenkach”. Band zrealizował go we Włocławku (12 marca 2017 r.). – Sala włocławskiego Centrum Kultury "Browar.B" była wypełniona po brzegi, wzruszeń mnóstwo, oklaski i wiele podziękowań – mówił po koncercie Ryszard J. Piotrowski, dyrygent Konin Band Orchestra.



Pomysłodawcą koncertu był Adam Pawlikowski, muzyk – pianista z Włocławka, przez wiele lat współpracujący z Bogusławem Mecem. Mec w czasie kilkudziesięciu lat występowania na scenach krajowych i zagranicznych ugruntował swoją pozycję klasyka polskiej muzyki rozrywkowej. Adam Pawlikowski mówił o nim: – Uwielbiał szlaki i pejzaże Hemingwaya, prostotę i wyzwolone szaleństwo. Nie znosił głupoty i niekompetencji. W utrzymaniu dystansu do ludzi pomagało mu rondo kapelusza i długi czarny płaszcz. Niczego co robił, nie żałował.

A. Pawlikowski współpracę z Bogusławem Mecem rozpoczął w 1983 roku. Dzięki Zbigniewowi Górnemu poznał też, nieco później, Ryszarda J. Piotrowskiego, z Konina, „kręcącego się” wokół Międzynarodowego Dziecięcego Festiwalu Piosenki i Tańca. Dzisiaj Pawlikowski gra, jako pianista, w Konin Band Orchestra, której kierownikiem artystycznym jest R.J. Piotrowski. W 5. rocznicę śmierci Bogusława Meca Pawlikowski zorganizował we Włocławku koncert, na którym z Konin Band Orchestra przeboje Meca śpiewali włocławscy wokaliści.

W czasie koncertu „Mec we wspomnieniach i piosenkach” Adam Pawlikowski mówił między innymi: – Kiedy usłyszałem Bogusława Meca, wiedziałem, że chcę z tym artystą pracować. I tak się stało. Przez lata on śpiewał, ja komponowałem, aranżowałem, byłem dla niego akompaniatorem. To było coś więcej niż tylko współpraca… Tym koncertem chciałem go przypomnieć, jeszcze raz się pokłonić, utrwalić o nim pamięć.

O Mecu mówiono: „To artysta na pozór”. Ładne, zwłaszcza, że wzięło się z pięknej piosenki. Mało trafne, bo akurat piosenką „Na pozór” Mec sławę zdobył i był piosenkarzem rozpoznawalnym. Nawet można powiedzieć, że charakterystycznym. Wyróżniał się elegancją głosu, manierami na scenie, także wyglądem zewnętrznym. Występował zawsze w kapeluszu i długim płaszczu. Był artystą wszechstronnym – śpiewał, komponował, malował. Studiował na wydziale Projektowania Ubiorów w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych w Łodzi. Jego kariera muzyczna zaczęła się w 1969 roku na Łódzkiej Giełdzie Piosenki, gdzie został nagrodzony. W 1971 roku triumfował podczas koncertu „Debiuty” Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu. Rok później otrzymał tam nagrodę Ministra Kultury i Sztuki za piosenkę „Jej portret”.
Bogusław Mec wydał 14 albumów, na 21 występował gościnnie; dużo koncertował na całym świecie. Współpracował też m.in. z Anną Jantar, Anną Marią Jopek, Justyną Steczkowską, także Edytą Górniak. Warto przypomnieć, że parał się także malarstwem; swoje prace wystawiał m.in. w Sztokholmie, Pradze, w Toronto.

W czasie koncertu we Włocławku przypomniano kilkanaście piosenek Meca. Śpiewali je Krystyna Giżowska i młodzi włocławscy wokaliści: Dorota Pruszczyńska (BW-69), Janusz Witeński (BW-69), Wojtek Hamkało, Marcin Majewski, Grzegorz Walczak, Mirosław Murzyński, Grupa Wokalna – CONTRA, Julia Wojtulewicz, Oskar Skibiński, Michał Kamiński (zdobywca Złotego Aplauzu na Międzynarodowym Dziecięcym Festiwalu Piosenki i Tańca w Koninie w 2015 r.). Pojawiła się także Older-Dixiland Band, złożona z weteranów włocławskiego jazzu. Wszystkim towarzyszyła Konin Band Orchestra pod batutą Szymona Piotrowskiego i Ryszarda J. Piotrowskiego. Zaczęli od „Piosenki uwerturowej”, potem było „Ludzkie gadanie”. I jak to w życiu, także artysty – szukanie natchnienia, czyli wzdychanie: „Bądź moim natchnieniem”. A kiedy już okazywało się, że „To nie był sen”, następowało dramatyczne „Wszystko albo nic”, albo błagalne „Nie biegnij tak”. „Z wielkiej nieśmiałości” wyszedł Mecowi (i włocławsko-konińskim artystom) „Jej portret” „W drodze do Fontainebleau”. Były też inne piosenki a na ekranie przypominano kroniki filmowe i fragmenty telewizyjnych programów z udziałem Bogusława Meca.

– Po koncercie otrzymaliśmy wiele ciepłych słów – mówi Ryszard J. Piotrowski. – Pojawiły się propozycje koncertów, nie tylko z piosenkami Bogusława Meca. Mamy nadzieję, że te plany się wkrótce zmaterializują.


Zdjęcia: CKBB / Mariusz Maciejewski