Ta strona używa plików cookie. Dowiedz się więcej o celu ich używania w przeglądarce.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki

Sinatra z Bublé mieliby problem

Kończy się pierwszy dzień 38. Międzynarodowego Dziecięcego Festiwalu Piosenki i Tańca w Koninie. Janusz Tylman, przewodniczący zespołu jurorów oceniających wokalistów, na pytanie o poziom uczestników powiedział: - Frank Sinatra czy Michael Bublé mieli naprawdę problem, by z nimi wygrać.
 

Takiego poziomu emocji, jaki zawsze towarzyszy młodym wokalistom i tancerzom, trudno szukać w innych miejscach. Nic tak naprawdę nie może równać się z prezentacjami festiwalowymi. To fantastyczne spotkanie młodych artystów jest jednocześnie, czy tego chcemy czy nie, polem rywalizacji.  Układy taneczne i poziom wyszkolenia tancerzy powodują, że grawitacja zatraca znaczenie. Ich muzykalność pozwala na wykonywanie choreografii, których nie powstydziliby się zawodowcy. Do tego okazuje się, że wyobraźnia twórców, trenerów, instruktorów zespołów tanecznych też jest niczym nieograniczona.
 
A wokaliści? Rupaki, zespół z Młodzieżowego Domu Kultury w Stargardzie, śpiewał: „My nie chcemy być pociągani za sznurki / jak marionetki / pod linijkę równani według wzoru przyjętego / Przecież każdy z nas ma duszę, papilarny paluszek, blisko splotu słonecznego / Każdy ma niepowtarzalny klucz…”. Dobrze, by dorośli dobrze tych piosenek słuchali. Janusz Tylman, który już po raz trzynasty pełni rolę jurora na konińskim festiwalu, twierdzi: - To już nie są uładzone, pokorne pioseneczki. Są oczywiście, ale tu się śpiewa piosenki z najwyższej półki światowej, od Byonce a kończąc na Stingu. Na dodatek oni to robią znakomicie.


No to jurorzy będą mieli problem już pierwszego dnia festiwalu: komu dać przepustkę do jutrzejszego finału? Janusz Tylman: - Naprawdę nie wiem, co my z tym zrobimy.  Tak wysoki i równy jest poziom… Pozostanie kwestia gustu, czepiania się każdego szczegółu… Dla nas to będzie trudne, dla nich też. Jeśli jeszcze mogą śpiewać z tak znakomitym zespołem jak Konin Band Orchestra, to jest dla nich wielka szansa. Po drugie – oni doskonale wiedzą, jaka tu jest konkurencja, jak bardzo muszą się starać, jakie są emocje za sceną… Coś niesamowitego, jak w wieku maksymalnie 16 lat można mieć taki poziom, być tak dojrzałym emocjonalnie, wokalnie, technicznie.